Obudziłam się jak zwykle przed całym światem.Wykonałam wszystkie rutynowe czynności, które każdy normalny człowiek robi każdego dnia rano i poszłam pobiegać.Mimo, że było późne lato dzień do końca jeszcze nie wstał, a na ulicach panował półmrok i mgła, a wszystko przez pogodę.Padał deszcz.Lubiłam kiedy padało.Wydawało mi się, że ja ten deszcz czuje.Uśmiechnęłam się sama do siebie i zaczęłam biec moją tradycyjną trasą służącą do treningów.Biegłam przed siebie dość szybko.Po drodze nie minęłam nikogo, bo i kto normalny wstaje w sobotę o tak wczesnej porze?Dopiero po półgodzinnym biegu na swojej drodze napotkałam jakąś postać, która zbliżała się do mnie w szybkim tempie.Przez mgłę nie rozpoznałam jej od razu.Dopiero kiedy mijałyśmy się zdałam sobie sprawę, że jest to moja przyjaciółka Rosalia.Uniosłam jedną brew w geście zdziwienia i zatrzymałam się.
-Rose! - Krzyknęłam.Dziewczyna odwróciła się i podbiegła do mnie uśmiechając się wesoło.
-Co ty tu robisz? - Zapytałam ani na chwilę nie przestając truchtać w miejscu.
-Postanowiłam prowadzić zdrowy styl życia - Zaśmiała się rudowłosa, a mój głos jej zawtórował.Już po chwili biegłyśmy razem w jednym kierunku.Obydwie trochę zwolniłyśmy tempo aby móc porozmawiać.
-Dawno się nie widziałyśmy - Wysapała Rose nie patrząc na mnie.
-Trzeba to nadrobić - Uśmiechnęłam się lekko.Kątem oka zobaczyłam jak przyjaciółka w odpowiedzi kiwa twierdząco głową.
-Może dzisiaj? - Zaproponowała, a ja przez kilkanaście sekund nie odpowiadałam próbując przywołać w głowie mój dzisiejszy plan dnia.Kiedy już to zrobiłam wywróciłam teatralnie oczami.
-Sorry, dzisiaj nie mogę.Obiecałam chłopakom, że przyjdę na ich koncert - Powiedziałam przerywając swoją wypowiedź ciężkim i głębokim oddechem.
-Ale...mam dwa bilety, chodź ze mną - Dodałam po chwili.
-A David? - Ludzie, czy każda rzecz, nawet zwykła rozmowa, musi akurat teraz, kiedy się z nim pokłóciłam mi o nim przypominać?
-Pokłóciłam się z nim.Widzimy się dzisiaj o 18:45 obok parku - Powiedziałam chcąc w pewien sposób zakończyć ten temat.Skręciłam w boczną uliczkę prowadzącą do mojego domu.
-Mamo, wszystko dobrze? - To było najgłupsze pytanie jakie mogłam zadać.Kiedy weszłam do domu ona siedziała na swoim łóżku, nienaturalnie blada, z podkrążonymi oczami i trzymała się za serce, a z nosa ciekła jej krew.Pobiegłam do kuchni z zawrotną szybkością i po chwili znalazłam się przy niej robiąc jej zimny okład na kark i czoło.Podałam jej chusteczkę żeby wytarła sobie nos, pomogłam wstać i zaprowadziłam do łazienki.Krew nie przestawała lecieć.Żeby było jeszcze gorzej kolejny strumień czerwonego płynu wydobył się z jej ust.Nie wiem ile to trwało, ale na pewno bardzo długo.Kiedy krwotok ustał mama położyła się do łóżka, a ja podałam jej gorzkiej herbaty.Wyglądała okropnie.Siedziałam przy niej do samego wieczora, co jakiś czas wycierając niewielki strumień krwi, który popłyną z jej nosa.Kiedy na zegarach wybiła 17:30 westchnęłam głęboko.Stanęłam przed dylematem.Danego słowa trzeba dotrzymać, ale przy chorej mamie też trzeba siedzieć i jej pomagać.
-Mamo, ja muszę teraz wyjść - Starsza kobieta pokiwała twierdząco głową.Nie była na mnie zła za to, że ją zostawiam, ani smutna.Była wyrozumiała, zawsze.
-Postaram się wrócić jak najszybciej, po prostu komuś coś obiecałam - Starałam się tłumaczyć.Było mi strasznie głupio, że wybrałam jakiś koncert, ale co mogło jej się stać przez te kilka godzin?Krwi już prawie nie było, mama mogła chodzić, mówić, nie było źle.
-Idź i baw się dobrze- Uśmiechnęła się do mnie łagodnie.Chciałam odpowiedzieć jej tym samym, ale nie potrafiłam.Poza tym nie wiem czy chciałaby ujrzeć na mojej twarzy sztuczny uśmiech.Poszłam do swojego pokoju, aby przyszykować się do wyjścia.Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy, które po ich szybkim wysuszeniu wyglądały jak kupa siana.Taka dola dziewczyn z kręconymi włosami.Po uczesaniu wyglądały całkiem fajnie.Nałożyłam na siebie czarne, grube rajstopy, jeansowe spodenki i czarną koszulkę z krótkim rękawem, trochę na mnie za dużą, ale za to moją ulubioną.Zrobiłam sobie lekki makijaż, w którym najważniejsze były usta.Pociągnęłam je krwisto-czerwoną szminką.Użyłam jeszcze moich ulubionych perfum i byłam gotowa.Pożegnałam się z mamą, nałożyłam buty i wyszłam z domu.Szłam szybko, bo do umówionej godziny miałam dokładnie 4 minuty, a park nie znajdował się zbyt blisko.Kiedy doszłam na miejsce Rose już tam była.Po jej minie widziałam, że nie jest zbyt zadowolona z tego, że się spóźniłam.
-Przepraszam - Mruknęłam i zaczęłam iść w stronę błoni, na których miał odbyć się koncert.Błonie znajdowały się kilka minut drogi od miasta.Doszłyśmy tak po jakiejś godzinie, ale do rozpoczęcia koncertu było jeszcze trochę czasu.Wszędzie było pełno ludzi poubieranych w skóry i inne tego typu rzeczy.Po ziemi walały się butelki po piwie i niedopałki papierosów.Mimo, że do głównej gwiazdy wieczoru zostało jeszcze dobre dwadzieścia minut fani chłopaków już kłębili się pod samą sceną aby zająć sobie jak najlepsze miejsca.
-Kurde, aż ci zazdroszczę, że grałaś w ich teledysku - -Powiedziała Rose łapiąc mnie za rękę i przeciskając się przez tłum bliżej sceny.
-W sumie to są całkiem fajni, tylko dużo narzekają - Odpowiedziałam po drodze patrząc przepraszającym wzrokiem na jakąś szczuplutką blondyneczkę, którą potrąciłam przeciskając się między nią, a jej chłopakiem.Oparłyśmy się o barierkę oddzielającą publiczność od sceny w oczekiwaniu aż chłopcy pojawią się na scenie.scenie. Rosalia uważnie rozglądała się dookoła jakby kogoś lub czegoś szukała.
-Czego tak szukasz ? -Zagadnęłam podążając za jej wzrokiem.Nie odpowiedziała.Zdaje się, że chyba nawet tego nie usłyszała.Po chwili odwróciła się w moją stronę mak oparzona.
-Patrz, David! - Odruchowo spojrzałam w tamtą stronę.Rzeczywiście, był tam razem z kolegami i jakąś pindzią z cyckami na wierzchu która śliniła się do niego.On też mnie zauważył.Od razu odwróciłam wzrok.Rose patrzyła na mnie "tym" wzrokiem.
-Viki, co się stało? - Westchnęłam głęboko.Na szczęście niemalże w tym samym momencie na scenie pojawili się Gunsi.Nie musiałam już odpowiadać, Rose i tak pewnie by nie usłyszała, bo wszystkie inne dźwięki zagłuszyłaby gitara Slasha.Wszyscy zaczęli skakać, krzyczeć, piszczeć.Dokładnie widziałam uśmiech chłopaków kiedy zobaczyli reakcje publiczności.Sprawiało to im wielką przyjemność.przyjemność. Izzy mnie zauważył.Puścił do mnie oczko na co ja odpowiedziałam uśmiechem.Koncert zaczął się na dobre.Cała masa fanów zespołu wtórowała Axlowi, który na scenie robił prawdziwe show.Z resztą nie tylko on.Slash jak to miał w zwyczaju wariował z gitarą, Steven walił w bębny tak mocno, że wydawałoby się, że zaraz cała perkusja się rozleci.Jednym słowem mówiąc było genialnie.Po półtorej godziny grania chłopcy zarządzili przerwę zapewniając, że wrócą za dwadzieścia minut.Niektórzy ludzie odeszli od sceny w poszukiwaniu wodopoju, inni zostali pilnując swoich miejsc.Rose oznajmiła, że powinna już wracać.W sumie ja też powinnam, przecież zostawiłam w domu samą chorą mamę.
W ostateczności odprowadziłam ją kawałek.Kiedy wracałam pod scenę poczułam na biodrach czyjś dotyk, a raczej silny uścisk.Ktoś przywarł do moich pleców i wysapał mi do ucha.
-Czy tego chcesz czy nie chcesz, zrobimy to! - -Rozpoznałam głos Davida, chociaż bardzo zmieniony.Do moich nozdrzy dostał się ostry zapach alkoholu.Szarpnęłam, ale jego uścisk nie rozluźnił się.
-Zostaw mnie, kretynie! - Krzyknęłam.W odpowiedzi usłyszałam tylko jego śmiech.Zaczęłam krzyczeć i się szarpać, jednak moja siła była niczym w porównaniu z siłą Davida dodatkowo wzmocnioną jeszcze solidną dawką alkoholu.Usłyszałam dźwięk rozpinanego rozporka.Chłopak oparł mnie o drzewo, a sam przywarł do mnie zachłannie mnie całując i próbując zdjąć ze mnie bluzkę.Krzyczałam z całych sił, kopałam go, biłam pięściami po plecach, gryzłam, wyrywałam się, płakałam.Uderzył mnie w twarz rozcinając łuk brwiowy.
-Nie szarp się, suko! - Krzyknął wykręcają mi rękę.
Byłam bezsilna.Wsadził mi łapy pod bluzkę, która przy okazji uległa destrukcji.
-Przestań!David, proszę! - Teraz już błagałam.W oka mgnieniu wszystko wróciło.Cały ten koszmar, który miał się już nigdy nie pojawić.Poczułam ból na udzie.Kątem oka widziałam jak rozrywa moje rajstopy i próbuje zdjąć ze mnie spodenki.Moje plecy przylegały do szorstkiej kory drzewa tak mocno, że czułam jak stróżki krwi ociekają mi po plecach.David złapał mnie za włosy.Pisnęłam z bólu opadając na ziemię.Znowu poczułam jak jego ręka owija się o pasmo moich włosów i mnie podnosi.Złapał mnie za ramię, chyba z całej siły.Udało mu się zdjąć moje spodenki.Widziałam jak zsuwa swoje spodnie do połowy kolan.
Kończyć w takim momencie? :/
OdpowiedzUsuńChociaz w sumie... nie ma co dalej ciagnac..
czekam na wiecej :)
Zaczęłam czytać Twojego bloga *.*
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej ;)
I zapraszam do siebie ;)
Ej, mam nadzieję, że ruda Rose to czysty przypadek! XD
OdpowiedzUsuńA tak poza tym, to dzieje się, oj dzieje... O gwałcie nigdy nie czyta się zbyt fajnie, ale Ty to wyjątko zgrabnie opisałaś. Znając moje wyczucie, to raczej do tego gwałtu nie dojdzie, ale co tam... Buduj napięcie, buduj. Niech się akcja jeszcze rozkręci! Może masowa orgia z Gunsami? XP
Ach, ten mój mózg... Podobno się to leczy, ale mam to w dupie. Tak jest ciekawiej ;D
Zajrzyj koniecznie do mnie ;)
Zapraszam do mnie na nowy rozdział ;)
OdpowiedzUsuńU nas nowy rozdział!
OdpowiedzUsuńZapraszamy serdecznie do czytania i komentowania! :)
http://californiassounds.blogspot.com/2015/04/rozdzia-iv.html
~Michelle.
Zapraszamy na nowy rozdział!
OdpowiedzUsuńPonownie pojawia się Wasz upragniony Stradlin. :D
http://californiassounds.blogspot.com/2015/05/rozdzia-v.html
Dodatek u nas! O Stevenie! Zapraszamy. :)
OdpowiedzUsuńhttp://californiassounds.blogspot.com/2015/07/dodatek-stevens-angel.html
~Michelle.
Witaj, mam przyjemność poinformować Cię, że pojawił się u nas nowy rozdział :) Serdecznie zapraszamy :)
OdpowiedzUsuńhttp://californiassounds.blogspot.com/2015/09/rozdzia-vii.html
Serdecznie zapraszamy na nowy rozdział u nas. :))
OdpowiedzUsuńhttp://californiassounds.blogspot.com/2015/10/rozdzia-viii.html
W końcu jest! Nowy rozdział u nas. Po długiej nieobecności wracamy z hukiem. Czekamy na znak, że nadal o nas pamiętasz. :D
OdpowiedzUsuńhttp://californiassounds.blogspot.com/2016/01/rozdzia-ix.html
PS. Informujemy osoby, które zostawiły kiedyś u nas komentarz. Jeżeli nie chcesz dostawać informacji napisz to U NAS. Nie jesteśmy jasnowidzami i niestety nie umiemy czytać w myślach, a nie chciałabym, żeby znowu ktoś zarzucał mi jakieś głupoty. ;)