- Hej Rose.Dzwonię żeby ci podziękować za tą fuchę z teledyskiem. - Powiedziałam do słuchawki stukając paznokciem w plastikową szybkę butki telefonicznej i śledząc wzrokiem przejeżdżający obok samochód.
-Daj spokój, ja i tak wtedy nie mogłam.Jak poszło? - Pod drugiej stronie telefonu usłyszałam zaspany głos przyjaciółki.Wywróciłam teatralnie oczami wyczuwając jej zmęczenie.Odkąd wyszłam z domu mogło minąć góra dziesięć minut, a więc była 9:30.Jak można tyle spać?Ja bym tak nie potrafiła.Przecież sen to w sumie strata czasu.Człowiekowi i tak zabraknie życia żeby zobaczyć wszystko na tym świecie, a sen sprawia, że możliwość zobaczenia czegoś wyjątkowego spada o kilka procent.Podczas gdy inni śpią ja wymykam się z domu i patrzę na świat.Genialne uczucie, na prawdę polecam.Na ulicach nie ma nikogo, słońce powoli wstaje, jakby zmuszało się do tego aby zsyłać nam swoje promienie.Obserwujesz jak wszystko budzi się do życia po kolejnej nocy.
-Całkiem nieźle, chyba. - Odpowiedziałam po chwili zdając sobie sprawę że moje myśli krążą gdzieś daleko stąd.
-Może zajmiesz się tym na poważnie? - Usłyszałam jej cichy chichot i sama uśmiechnęłam się do siebie.
-Wątpię, ale kto wie.
-Mam nadzie... - W tym momencie kontakt się urwał.Szlag by to trafił.Butki telefoniczne mają niezliczoną ilość wad.Nie dość, że jeśli chcesz do kogoś zadzwonić musisz wyjść z domu to jeszcze masz określony czas, w którym musisz zdążyć wszystko przekazać swojemu rozmówcy.Nie ma mowy o babskich ploteczkach.Odłożyłam słuchawkę i skierowałam się w stronę domu.Miałam to szczęście, że od mojego domu do telefonu było zaledwie sto metrów.
Weszłam do domu i po cichu, tak żeby nie obudzić mamy zdjęłam buty.Może to się wydać dziwne, że w wieku dwudziestu lat mieszkam z mamą, ale nie mogłam jej tak zostawić.Bardzo chorowała, a na dodatek po śmierci ojczyma czuła się bardzo samotna.W przeciwieństwie do mnie.Głupio to zabrzmi, ale cieszę się, że już go nie ma.Nie był dobrym człowiekiem, a mama zupełnie do niego nie pasowała.Jest najmilszą osobą jaką znam.Wszystkim chciała pomóc, tylko sobie nie umiała.Kiedy ojciec nas zostawił załamała się, wyszła za pierwszego-lepszego faceta, który okazał się być zły wyborem.
Zaczęłam szykować śniadanie dla mojej rodzicielki.Nastawiałam właśnie wodę na herbatę kiedy usłyszałam czyjeś kroki w korytarzu.Zaraz potem poczułam jego dłonie na moich ramionach.
-Cześć Viki - Szepnął mi na ucho i pocałował w policzek.Z biegiem czasu jego usta zaczęły całować moją szyję.Przez chwilę cała oddałam się tym pieszczotom i odchyliłam głowę do tyłu opierając ją o jego ramię.Po chwili wymknęłam się jednak z jego objęć.
-Przestań, mama jest w domu - Powiedziałam zalewając wodą torebeczkę z herbatą malinową.David słysząc to westchnął głośno wywracając przy tym teatralnie oczami i opadł na krzesło stojące przy stole.
-Twoja mama zawsze jest w domu - W jego głosie można było wyczuć nutkę poirytowania.
-Przeszkadza ci to? - Zapytałam kładąc na środku stołu talerz pełen kanapek.Usiadłam na przeciwko niego i spojrzałam mu w oczy.
-Tak, żebyś wiedziała, że tak.
-Słucham?
-Jesteśmy ze sobą prawie od roku, a jeszcze tego nie robiliśmy.Zawsze jest jakieś "ale", ale mama jest chora, ale mama usłyszy.Męczy mnie to, poza tym to nie jest normalne. - Powiedział to wszystko na jednym oddechu.Starał się na mnie nie patrzeć.Nienawidziłam kiedy ludzie rozmawiając ze mną nie patrzyli mi w oczy.
-Tu nie chodzi o mamę.Mówiłam, że nie jestem jeszcze gotowa.Poza tym...David do cholery jesteś ze mną tylko dlatego żeby się ze mną przespać? Tylko na tym ci zależy?
-Wiesz, że tak nie jest.- Był wściekły.Posądziłam go o coś, a on tego nie znosił.
-No właśnie teraz mam wątpliwości. - Warknęłam.Jeszcze nie krzyczałam.Mnie bardzo trudno wyprowadzić z równowagi.
-Wyjaśnij mi o co chodzi - Krzyknął.Przyzwyczaiłam się już do tego.Często krzyczał.
-Tutaj nie ma czego wyjaśniać - David wstał od stołu tak gwałtownie, że szklanka z herbata stojąca obok niego przewróciła się.Nawet nie zwrócił na to uwagi.
-Dlaczego nie możesz być taka jak inne dziewczyny?
-To sobie znajdź taką jak inne! - W tym momencie do kuchni weszła moja mama jak zawsze uśmiechnięta.David znowu wywrócił oczami.Zacisnęłam usta w cienką linię i uderzyłam otwartą dłonią w stół z całej siły.Tego było za wiele.Wszystko, tylko nie brak szacunku dla mojej matki, a taki gest właśnie o tym świadczył.
-Wyjdź - Powiedziałam spokojnym, ale stanowczym głosem.Chłopak spojrzał na mnie, na moją mamę i bez słowa wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.Opadłam na krzesło i westchnęłam głęboko.
-Coś się stało? - Zapytała mama ścierając rozlaną herbatę ze stołu.Podeszłam do niej i wyciągnęłam z jej pomarszczonej dłoni ścierkę.
-Nie, wszystko ok - Skłamałam i skończyłam ścierać stół.Jadłyśmy śniadanie w zupełnej ciszy.Nie powiem, czułam się głupio.Mama na pewno słyszała tą całą kłótnię z Davidem.Na szczęście była na tyle delikatna i wyrozumiała, że nie ciągnęła tematu i o nic nie pytała.Dzwonek do drzwi sprawił, że niechętnie wstałam z krzesła i poszłam otworzyć.Domyślałam się kim mógł być mój gość.Szarpnęłam za klamkę.
-Nie chcę teraz z tobą rozmawiać.Daj mi spokój! - Dopiero po chwili spojrzałam na przybysza, którym, jak się okazało wcale nie był mężczyzna z którym przed chwilą się pokłóciłam.Za progiem stał basista Guns'n'Roses z dziwną miną.
-No wiesz, ja też za tobą nie przepadam, ale nie musisz być taka bezpośrednia - Przeklęłam się w duchu patrząc na Duffa, który trzymał w rękach jakiś mały pakunek.Nabrałam powietrza do płuc i powoli wypuściłam je ustami.
-Sorry, myślałam, że to mój... - W porę ugryzłam się w język.Zamknęłam oczy i oparłam się o futrynę.
-Dokończ - Poprosił.Nie mam pojęcia co w tamtej chwili strzeliło mi do głowy, ale mimo to, że za nim nie przepadałam skończyłam wypowiadane zdanie.
-...mój chłopak - Powiedziałam cicho, ale na tyle głośno, aby mógł to usłyszeć.Blondyn zmarszczył brwi i zacmokał kilka razy.
-Kryzys miłosny?
-Nie będę ci się zwierzała.Co chcesz? - Duff wzruszył ramionami tak jakby w ogóle go to nie obchodziło o wyciągną paczuszkę w moją stronę.
-Kaseta z nagraniem, album i dwa bilety na nasz koncert gratis - Wyszczerzył się wkładając ręce do kieszeni spodni.Obejrzałam pudełko z każdej strony i oddałam je chłopakowi.
-Nie oszukujmy się.Wolałabym otrzymać wynagrodzenie w postaci pieniędzy.Przepraszam, że to mówię...
-Nie przepraszaj.Kasa też będzie, ale chłopakom bardzo zależy żebyś to wzięła i przyszła na koncert - Ponownie wcisnął mi do ręki moje "wynagrodzenie" i oparł się jedną ręką o ścianę domu.
-Może wejdziesz na herbatę? - Zaproponowałam po dłuższej chwili krępującego milczenia.Usłyszałam jego śmiech.Przeczesał sobie włosy palcami i powiedział.
-Nie próbuj być na siłę miła.Nigdy.Poza tym chyba nie nadajemy się do wspólnych pogawędek - Puścił do mnie oczko i odszedł unosząc dłoń w geście, który miał imitować machanie.Słyszałam jeszcze jak cicho gwizdał pod nosem wchodząc do samochodu, w którym czekała na niego reszta chłopaków z zespołu.
_______________________________________________________
Czytasz=komentujesz
Naprawdę, wasze komentarze i porady bardzo mi pomagają i mnie motywują :)
Fajne, fajne, czekam na nowy rozdzial, daj mi info :D
OdpowiedzUsuń/kunegunda
chodzmypopoecic.blogspot.com
Łooo Super XD
OdpowiedzUsuńKiedy następny rozdział :o ?
O i poprawiłam błędy u siebie !!!
Czekam na kolejną recenzje od Ciebie ;3
Świetne! <3
OdpowiedzUsuńhttp://life-is-not-horrible.blogspot.com/
Jest całkiem fajnie! Popracuj nad opisami i długością tekstów, ponieważ dopiero zaczyna się czytać, a tu już jest koniec!
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że uda ci się rozkręcić bloga i będzie świetnie :)
Zapraszam w wolnych chwilach do mnie: http://www.wattpad.com/story/34488579-love-me-harder
No i jest #2. Hm, z tym Duffem to był taki przytup :P (taaa moje skojarzenia xD) i kolejny fajny rozdzialik. Osobiście uważam, że długość jest dobra, bo akcja jest, ale nie nudzi. Zobaczymy jak z następnym rozdziałem ;)
OdpowiedzUsuńP.S. Zapraszam do mnie i radzę często zaglądać, bo na dysku mam już 4 następne gotowe rozdziały, które będę publikować co 2-3 dni :D