Bochaterowie

niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 1 "-Niech szanowny pan Duff się w końcu zamknie..."

Godzina dwunasta w samo południe.Wszyscy jeszcze spali.Nic dziwnego skoro wczoraj dali taki koncert.To miasto pewnie będzie go długo wspominać.Obudził ich dopiero dźwięk ich domowego telefonu.Nikt nie śpieszył się do tego aby go odebrać, a telefon nie odpuszczał.W końcu mężczyzna z ciemnymi, kręconymi włosami, które zasłaniały mu prawie całą twarz łaskawie wyszedł z łóżka i podniósł słuchawkę.
 -Gdzie wy jesteście? - Po drugiej stronie usłyszał skrzeczący głos, który sygnalizował, że jego właściciel jest nieźle wkurzony.
 -Jak to gdzie? W domu - Odpowiedział masując się po czole.
 -W domu?! W domu?! Gówniarze, marnujecie mój czas! Daje wam pół godziny, inaczej zrywam kontrakt
 -O fuck, Gilbert, sorry, zapomnieliśmy, zaraz tam będziemy.
 -No ja myślę! Macie przynajmniej aktorkę?
 -...Mamy - Mężczyzna nie usłyszał już odpowiedzi.Odłożył słuchawkę i chwilę siedział ze zmarszczonym czołem.Wyglądał jakby go coś bardzo bolało.
 -Wstawać Pajace! Mamy pół godziny, Szeryf się wkurzył! - Krzyknął na cały dom.Nie musiał dwa razy powtarzać.Inni członkowie zespoły najwyraźniej też sobie przypomnieli, że byli dzisiaj umówieni, bo jak poparzeni zerwali się z łóżek.Zaczęli na opak naciągać na siebie ubrania, nie ważne czy swoje, czy nie swoje, ważne żeby byli ubrani.Wszyscy naraz wbiegli do łazienki żeby się umyć.Miotali się po całym domu w poszukiwaniu instrumentów, majtek, koszuli, skarpetek, wszystkiego dosłownie.
 -Izzy, oddawaj moje skarpetki! - Wrzasnął wokalista rzucając się na kolegę i wyszarpując mu z reki dwie podarte skarpetki.
 -Axl, stary, ty to się nadajesz do leczenia - Odpowiedział ze śmiechem Stradlin wkładając buty na bose stopy.Po kilku minutach wszyscy byli już gotowi.Co prawda nie wyglądali zbyt fajnie w pogiętych koszulach czy niewypranych po wczorajszym koncercie koszulkach, ale przynajmniej mogli już jechać.
 -Potrzebna nam jeszcze aktorka - Przypomniał sobie Slash patrząc z zainteresowaniem na to co działo się za szyba samochodu.
 -Co?! Duff, przecież miałeś ty załatwić jakąś laskę - Krzyknął zdenerwowany Steven hamując przy tym gwałtownie.
 -Stary, ty patrz na ulice lepiej - Powiedział ze spokojem Slash zapalając papierosa.On zawsze miał wszystko gdzieś.Albo po prostu sprawiał takie wrażenie.Poniekąd był to całkiem niezły sposób na życie.
 -Mogliście mi o tym przypomnieć - Odpowiedział blondyn szarpiąc struny swojej gitary i co jakiś czas kręcąc pokrętłem na końcu gryfu.
-Spokój, panowie.Zaraz się coś wymyśli - Mruknął Izzy próbując za wszelką cenę próbował ogarnąć swoje włosy, których nie zdążył uczesać przed wyjściem i które wyglądały gorzej niż zwykle.
 -To myśl szybciej, bo dojeżdżamy - Rzucił któryś z panów w stronę kolegi, który teraz był ślepo zapatrzony w coś za oknem.Niedługo zaparkowali obok dość dużego budynku z dużymi, przeszklonymi drzwiami i równie dużymi oknami, w których można było dostrzec tandetne, sztuczne kwiatki.Prawie wszystkie jego ściany były poobklejane wielkimi plakatami zapowiadającymi koncerty.Przy drzwiach stała ogromna, plastikowa donica z czymś w rodzaju choinki.Muzycy udali się do drzwi wąskim, krzywym chodnikiem i po ładnie zrobionych, najprawdopodobniej nowych schodach weszli do środka.
 -Nareszcie! - Powitał ich zachrypnięty głos należący do grubego, niskiego i bardzo eleganckiego mężczyzny, który z twarzy był podobny do szpaka.
 -Gdzie wasza aktorka? - Zapytał uważnie im się przyglądając.Westchnął głęboko odwrócił się i milczał.Cisza przed burzą to dobre określenie w tym wypadku, bo po chwili jego twarz zrobiła się cała czerwona, widać mu było chyba wszystkie żyły, a jego małe oczka jakby trochę podeszły krwią.
 - Co wy sobie wyobrażacie? Że wam wszystko można, bo jesteście jednym z najlepszych zespołów w tym kraju?! Co ja mam do cholery teraz zrobić? Mamy nagrywać teledysk bez aktorki? Jak wy to sobie wyobrażacie?! Marnujecie mój czas, jak tam dalej pójdzie to stoczycie się na samo dno! - Wyszedł do swojego gabinetu ciągle mamrocząc coś pod nosem.Zostali w holu zupełnie sami.
 -Brawo panowie, brawo - Mrukną Slash rozsiadając się w jednym ze skórzanych foteli rozstawionych wokół szklanego stolika.Gilbert wyszedł ze swojego gabinetu i gestem ręki nakazało aby poszli za nim..Wdrapali się po krętych schodach do dużego pokoju z wielkim łóżkiem, tarasem i kilkoma gitarami, które spokojnie spoczywały na stojakach.
 -Aktorka, która u nas pracuje nie może przyjechać.Powiedziała, że jej znajoma ma teraz czas, jednak nigdy nie brała udziału w niczym podobnym.Nie grała nawet w żadnym przedstawieniu w szkole, przedszkolu czy czymkolwiek innym. - Powiedział wyjmując ze schowka kamerę i cały sprzęt potrzebny do nagrywania.
 -Będziemy pracować z amatorką?! - Oburzył się Steven unosząc brwi do góry w geście zdziwienia.
 -Takie są konsekwencje nieodpowiedzialności - Odpowiedział gruby facet patrząc na zegarek.
 -Powinna być za jakieś 20 minut - Mruknął i ponownie zostawił ich samych.
 [...]
 -Dzień dobry - Powiedziałam wchodząc do holu.Odpowiedziała mi głucha cisza.Dopiero po chwili drzwi jakiegoś gabinetu otworzyły się i wyszedł zza nich przysadzisty mężczyzna, trochę łysiejący.
 -Witam panią.Pani jest pewnie znajomą Rose? - Kiwnęłam twierdząco głową na co mój chwilowy pracodawca uśmiechnął się szeroko.
 -Gilbert Johnson
 -Viktoria Black -Przedstawiliśmy się sobie i poprowadził mnie na pierwsze piętro gdzie czekała jakaś grupka mężczyzn.
 -Guns'n'Roses, Pani Viktoria, poznajcie się - Wszyscy naraz do mnie podeszli i uścisnęliśmy sobie dłonie.Gilbert zostawił nas na chwilę i mogliśmy sobie trochę pogadać.Jako zespół znałam ich już dużo wcześniej.Kto ich nie znał? Jednak jakoś nie za bardzo ich słuchałam, ani nie interesowałam się ich  życiorysami.Wydawali się być całkiem mili.
 -Zaczynajmy! -Pan Johnson wpadł do pokoju jak burza i chwilkę pokręcił się przy sprzęcie.
 -Macie jakiś pomysł? - Zwrócił się do chłopaków.
 [...]
 -Stop! Co ty sobie wyobrażasz? - Krzyknęłam zrywając się z łóżka i patrząc ze wściekłością na blondyna, który chyba nie za bardzo zdawał sobie sprawę za co oberwał.
 -Cięcie!O co chodzi? - Gilbert wyłączył na chwilę kamery i podszedł do nas czekając na wyjaśnienia.
 -Właśnie nie wiem!Ona jest jakaś dziwna - Powiedział gitarzysta splatając ręce na piersiach i wygodniej układając się na łóżku.
 -Viki?
 -Zagląda mi w cycki!
 -Bo grasz dziwkę? - Wykrzyknął Duff.
 -Bo on jest mężczyzną? To naturalne - Izzy próbował bronić kolegi.Reszta zespołu stała i śmiała się patrząc na nas.
 -Bo masz fajne cycki - Dodał Slash zanosząc się śmiechem najbardziej z nich wszystkich.Kiedy Duff usłyszał słowa kolegi z zespołu jego kąciki ust nieco podniosły się ku górze.Wstał i przybił mu "piątkę" na znak, że docenił jego tekst.
 -Viki, o o chodzi? Duff odgrywa swoją rolę.
 -To niech się tak nie wczuwa! - Odpowiedziałam stukając paznokciem w blat stołu.
 -Możemy kontynuować? Czy szanowna pani Viktoria znowu ma jakieś ale? - Zapytał McKagan ponownie kładąc się na łóżku.
 -Niech szanowny pan Duff się w końcu zamknie, bo inaczej będzie musiał sobie szukać innej aktorki. - Odpowiedziałam siadając obok niego i przygotowując się do kolejnego ujęcia.
 -Aktorki...Ty nawet amatorką nie jesteś - Mruknął pod nosem.Spojrzałam na niego tak wściekłym wzrokiem, że gdyby zabijanie spojrzeniem byłoby możliwe leżałby już pewnie martwy.Spokojnie wstałam z łóżka , nałożyłam koszulkę i zaczęłam nakładać spodnie.Nie żebym była naga.Grałam prostytutkę, a co się z tym wiąże musiałam mieć odpowiedni strój.
 -Ej Viki, daj spokój - Powiedział Axl zabierając mi z ręki spodnie.Wyrwałam mu je i wciągnęłam na siebie.
 -Ja wcale nie muszę grać w tym teledysku, skoro wasz kolega tego nie chce - Powiedziałam wiążąc włosy w kucyk.Chwyciłam swoją torebkę i już miałam schodzić na parter kiedy na drodze stanął mi Slash.Uśmiechnął się szeroko, zabrał mi torebkę i lekko pociągną za ramię w stronę krzesła.Usiadłam, a on kucnął przede mną.Wyciągnął z ust papierosa i spojrzał na mnie.Bynajmniej tak mi się wydawało, nie jestem pewna czy na mnie spojrzał, bo jego oczy były zasłonięte burzą włosów.
 -Viki, słuchaj.Jesteś naszą jedyną nadzieją.Bez ciebie nie nagramy tego teledysku, a na Duffa nie zwracaj uwagi.Taki ma charakter, ale w gruncie rzeczy to fajny chłopak.Miewa swoje humorki i tyle.To co? Wracamy do pracy? - Westchnęłam głęboko i zmusiłam się do lekkiego uśmiechu.
Po chwili byłam gotowa do nagrywania kolejnego ujęcia do teledysku.
 Pracowaliśmy do późnego wieczora.Wyszliśmy stamtąd gdzieś koło 22:30.Padałam z nóg.Niby to nic takiego, odgrywanie jakiejś roli w teledysku, ale jakby dodać do tego wszystkie sprzeczki z chłopakami i Gilbertem, dodać mój "profesjonalizm" to wyjdzie z tego kupa dobrej roboty i zmęczenia.Chłopcy zaproponowali, że mnie odwiozą jednak do domu nie mam daleko, poza tym nie chciałam robić im kłopoty, dlatego postanowiłam, że przejdę się sama.
 -Jak już coś z tego wyjdzie to damy ci znać! - Krzyknął przez uchylone okno Steven i odpalił samochód.
 -I masz u nas cały album za free - Dodał Izzy machając mi na pożegnanie.Uśmiechnęłam się do nich i ruszyłam ciemną alejką w kierunku swojego mieszkania.

____________________________________________________
I jest jedyneczka :) Jak się podoba? Komentujcie, komentujcie, to bardzo motywuje :) Dawajcie też linki do swoich blogów, chętnie wpadnę.Do następnego ;*


9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oryginalny pomysł na bloga. Opowiadanie mnie wciągnęło, chociaż nie zwracałam uwagi na to, że bohaterowie akurat grają w tym zespole. Ciekawa jestem, który z chłopaków zainteresuje się Viktorią. Może Slash? Pozdrawiam i zapraszam do mnie ---> http://marzentysiace.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo mi się spodobało :)
    chyba będę częściej wpadać :)
    /Kunegunda
    chodzmypopoecic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne *o* ZAPRASZAM DO SIEBIE !!! http://dont-forget-about-me-jas.blogspot.com/2015/03/prolog.html

    OdpowiedzUsuń
  5. iloveyoujdabrowsky.blogspot.com <--- zapraszam :)
    Fajne opowiadanie :) Brawo ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebiste! Czekam na następny :D
    http://life-is-not-horrible.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajnie i zgrabnie napisane, fajnie się zapowiada. :)
    Zapraszam także do mnie,
    kartkapapieru.blogujaca.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomijając parę błędów, rozdział naprawdę fajny i dobrze napisany. Wyraziści bohaterowie, ciekawa akcja. Rozpoczynasz w trochę ryzykownym momencie, ale to dobrze :D przynajmniej jest coś innego, jakiś Twój akcent. Nie rozpisuję się więcej, bo nic to nie wniesie xD
    Zostawiłabym linka do swojego bloga, ale go już znasz ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebisty rozdział :3 Inny niż wszystkie, które do tej pory czytałam, nietypowy. Ciekawa akcja na pewno będę zaglądać. :3 Zapraszam do mnie :*
    http://skrzydlaty-daniels.blogspot.com/
    Pozdrawiam Michelle Rose

    OdpowiedzUsuń